Wczoraj podczas "Faktów" pewien dziennikarz TVN (nazwiska nie pomnę) domagał się, by Rosja "należycie uhonorowała" rzekomą "czwartą co do liczebności armię koalicji antyhitlerowskiej", jaką rzekomo wystawiła Polska podczas II WŚ. Potem, podczas programu "Fakty po Faktach", minister Kancelarii Prezydenta, Paweł Wypych, powtórzył ten slogan, twierdząc, że PSZ, LWP i AK liczone łącznie "to była razem czwarta armia koalicji antyhitlerowskiej".

Obydwaj panowie powtórzyli więc polski slogan propagandowy wpisywany do uchwał polskiego sejmu i polskich bajek - pardon, podręczników historii. Pytanie: czy ów dziennikarz oraz pan minister są ofiarami polskich podręczników, czy też celowo kłamali?

Polska nie wystawiła "czwartej co do liczebności armii koalicji antyhitlerowskiej, nawet, jeśli ktoś zsumuje ze sobą PSZ i LWP.

Najliczniejszą armię wystawił ZSRR (12 mln żołnierzy), drugą najliczniejszą USA (11 mln żołnierzy), trzecią najliczniejszą Wielka Brytania (6.4 mln sołdatów), czwartą najliczniejszą - Francja (1,25 mln żołnierzy), piątą co do liczebności - Kanada (810 tys. sołdatów), szóstą zaś Jugosławia (na przełomie 1944 i 1945 r. Tito przekształcił jugosławiańską armię partyzancką w regularną armię, liczącą w marcu 1945 r. 800 tys. żołnierzy). Polska zajmuje na liście dopiero 7-me miejsce i to tylko jeśli ktoś popełni karygodny błąd fikcyjnego sumowania ze sobą PSZ i LWP. 8-me miejsce zajmowała Australia (500 tys. żołnierzy), a 9-te Rumunia (380 tys. żołnierzy). Rumunia bowiem we wrześniu 1944 r. wypowiedziała wojnę III Rzeszy i jej sojusznikom, pozbawiając tym samym Niemcy strategicznie ważnego zagłębia naftowego koło Ploesti.

Gdyby oddzielic PSZ i LWP, to Polska plasuje się dopiero na 9-tym miejscu. PSZ liczyły w maju 1945 r. 194 tys. żołnierzy, a LWP - 370 tys. żołnierzy.

Oczywiście PSZ i LWP nie były tak naprawdę samodzielnymi polskimi wojskami. Były 100%-owo zależne od aliantów - począwszy od wyposażenia i umundurowania, poprzez kwatery i transport, a na racjach żywnościowych i żołdzie (wypłacanym żołnierzom PSZ w funtach, a żołnierzom LWP w rublach) skończywszy. O czasie, miejscu i sposobie użycia PSZ i LWP decydowali alianci, nie Polacy. Alianci decydowali również o tym, kto był polskim premierem i Naczelnym Wodzem PSZ i LWP. Naczelnym Wodzem LWP był Żymierski, naczelnym wodzem PSZ był najpierw Sikorski (kandydat Francji i Wielkiej Brytanii), później kandydat Brytyjczyków Sosnkowski, ale w 1944 r. okazało się, że Sosnkowski jest be, więc Brytyjczycy doprowadzili do zdymisjonowania go i de facto internowali go w Kanadzie. Nowym NW PSZ został kolejny kandydat brytyjski, Władysław Anders. Potem został nim Komorowski, którego później zastąpił Anders.

Premierem rządu emigracyjnego był najpierw podyktowany przez Francję Sikorski, potem kandydat Brytyjczyków Mikołajczyk, potem Arciszewski.

Polska wystąpiła samodzielnie podczas IIWŚ tylko raz - podczas kampanii wrześniowej. Później była do końca wojny na garnuszku aliantów. Nie była żadną "czwartą siłą koalicji antyhitlerowskiej", jak próbują Polakom wmawiac propagandziści polscy.

Oczywiście sumowanie ze sobą PSZ i LWP (które nigdy nie uznały wspólnego rządu ani wspólnego dowództwa i nigdy się ze sobą nie połączyły) jest karygodnym błędem. Ale pan minister popełnił jeszcze gorszy błąd. Zsumował ze sobą PSZ, LWP i AK!

Armii Krajowej nie wolno sumowac ani z PSZ, ani z LWP. Była to nie tylko formacja wroga wobec LWP (wszystkim ludziom wstępującym do LWP obiecywała karę śmierci), ale również nie była nawet armią regularną. Była to słabo uzbrojona armia partyzancka. W szczytowym okresie liczyła 400 tys. partyzantów, ale tylko 100 tys. z nich miało jakąkolwiek broń, reszta miała tylko opaski.  Nawet jednak doliczymy 100 tys. partyzantów AK do PSZ i LWP, to i tak otrzymamy zaledwie 664 tys. ludzi, a więc Polska nadal jest na 7-mym miejscu.

Pan minister ani pan redaktor ani słowem nie wspomnieli o tym, jak to w 1939 r. najwyższe polskie władze (prezydent, cały rząd oraz Naczelny Wódz WP) uciekli tchórzliwie z Polski do Rumunii.